Zadzwoniła do mnie koleżanka odpowiedzialna za social media w dużej polskiej firmie ubezpieczeniowej. „Roman, pytałam się z 20 blogerów i nikt nie chce jechać. Może ty?” Nie zastanawiałem się ani chwili, mimo że tematyka była odległa od klasycznej mody. I tak wylądowałem w schronisku Murowaniec. Garnitury oczywiście zostały w szafie.
